Dzisiaj przedstawiamy Wam naszą nową koleżankę - Olę. Wzmacnia ona znacznie Fourtkową drużynę handlową. Trzymamy za nią kciuki i życzymy wielu udanych kontraktów.
Powodzenia!!
Marketing po godzinach
Dzisiaj przedstawiamy Wam naszą nową koleżankę - Olę. Wzmacnia ona znacznie Fourtkową drużynę handlową. Trzymamy za nią kciuki i życzymy wielu udanych kontraktów.
Powodzenia!!
23 lutego przeprowadziliśmy kolejną sesję fotograficzną - dla VIP Collection.
Katowicki Hotel Monopol okazał się wymarzonym dla tego celu miejscem. Dzień pracy trwał 14 godzin, sesja przebiegała jednak bardzo sprawnie. Żelaznż dyscyplinę czasową wprowadziła modelka Dagna, która zaraziła wszystkich swoim entuzjazmem do pracy. W sumie zrobiliśmy 8 ujęć - wszystkie na terenie hotelu. Samo miejsce ma niewątpliwy urok - bardzo luksusowe, a jednocześnie klimatyczne - ogrom czarno-białych fotografii Śląska na ścianach…
Zapraszam do przejrzenia zdjęć z pracy naszego dream team’u
Dziękujemy wszystkim za udział i pomoc w organizacji ![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
…czyli kulisy sesji zdjęciowej dla Logoshop’u. Tak tak! Kilka dni temu mieliśmy przyjemność przeprowadzić kolejną sesję zdjęciową, która odbywała się aż w trzech miejscach: Fantasy Park w Plazie, następnie w autobusie komunikacji miejskiej Transgóru S.A. , a na samym końcu w Restauracji TAK. Czy to mini kryptoreklama czy tylko tak mi się wydaje
? Korzystając z sytuacji pragniemy podziękować WSZYSTKIM, którzy pomogli nam w organizacji tej sesji. Całość trwała około dwunastu godzin, a w tym czasie nie zabrakło ani śmiechu…ani nerwów…
Wszystko zaczęło się od zwykłych przygotowań typu makijaż, ubrania, buty i tak dalej, i tak dalej…
Gdy już wszystko było przygotowane przenieśliśmy się całą ekipą na plan pierwszych ujęć (FP). Tam Krzysiek i Łukasz walczyli już od jakiegoś czasu aby całe miejsce było gotowe na nasze przybycie…
Kolejnym miejsce, choć mroźnym, gdzie robiliśmy zdjęcia był…autobus.
Ostatnim miejscem gdzie wykonywane były zdjęcia była Restauracja TAK. Tam było to coś…coś czego zabrakło w poprzednich miejscach - było ciepło i spokojnie.
…a na sam koniec napiliśmy się szampana…
Co było dalej? Eeeeee nie pamiętam…
Rozwój internetu przyczynił się do zmian w sztuce i jej odbiorze. Ewoluujący internet wytworzył wewnętrzny rodzaj sztuki - sztukę internetu - nazywaną najczęściej “net art”. Cytujżc za Wikipediż definicję stworzoną przez Steve’a Dietza, byłego kustosza działu nowych mediów w Centrum Sztuki Walkera w Minneapolis: internetowe projekty artystyczne to “projekty artystyczne, dla których sieć jest zarówno wystarczającym jak i koniecznym warunkiem do zaistnienia.”

Artyści tworzący dla potrzeb internetu, od dawna wykorzystywali flasha, jako narzędzie. Umożliwiał on tworzenie animacji w sposób intuicyjny i prosty. Wewnętrzny język flasha - Aciton Script, rozwijał się wraz z kolejnymi wersjami programu, dostarczając coraz nowszych i bardziej zaawansowanych technik.
Razem z nim wytworzyła się grupa programistów/artystów. Ludzi którzy wykorzystując język programowania i możliwości graficzne flasha, potrafili zaskoczyć widza, tworząc nową jakość w odbiorze ich sztuki. Internet dał im wolność i łatwość kontaktu z potencjalnymi odbiorcami, flash umożliwił interakcję i tchnął życie w projekty. To już nie był zwyczajny wideo art z sekwencjami zarejestrowanych obrazów, tutaj nic nie musiało być powtarzalne. Action Script generując losowo fragmenty skryptów, tworzył praktycznie nieskończone wersj tego co oglądamy na ekranach komputerów.

Dziś po ponad 14 latach istnienia i rozwoju sztuki internetowej istnieje ogromne środowisko skupiające ludzi tworzących w środowisku flash. Jak wiele można uzyskać wykorzystując flasha, można się przekonać oglądając nagrodzonych na festiwalu “Flashforward Film Festival. Znaleźć tu można projekty stworzone zarówno na potrzeby komercyjnych stron internetowych, jak i projekty eksperymentalne (moim zdaniem te ostatnie są najciekawsze).
Na pytanie postawione w tytule, czy projektanci tworzący zaawansowane programy w środowisku flash, to tylko programiści czy już artyści, każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Jestem ciekaw czy w ciągu najbliższych lat, grupa ta uzyska status prawdziwie artystycznej? Czy doczekamy się prezentacji flashowych wystawianych na ogromnych ekranach telewizorów, które wypełnią ściany galerii?
Na koniec zostawiłem prawdziwą perełkę. Dla mnie to jeden z najlepszych przykładów projektów, które mogą z czasem ewoluować do rangi sztuki tworzonej z wykorzystaniem środowiska flash - “Levitated”

Po chwilowym braku aktywności na blogu, spowodowanym nawałem pracy w firmie w koncówce starego roku, zaczynamy na nowo blog’ować, co nie znaczy, że w nowym roku pracy jest mniej :-).
Na nowy, 2008 rok przypada dziesiąta rocznica wejścia na rynek komputera iMac firmy Apple, który wiele zmienił, wprowadzając nową erę design’u pod przewodnictwem Johnatana Ive. Wielu z was nie jest świadomym, że jego projekty mieszczą się idealnie w filozofii design’u innego projektanta, która przenika wszystkie produkty Apple od hardware’u po interfejsy użytkownika. Tym projektantem jest Dieter Rams, którego praca dla firmy Braun z lat 50 i 60-tych wpłynęław na produkty Apple, te starsze i obecne.
Kiedy przyjrzymy sie projektom Ramsa dla Braun’a i porównamy je z projektami Ive’a możemy wyraźnie zauważyć pewne podobieństwa w ich filozofii takie jak kolor, wybór materiałów, kształtu, czy brak efekciarstwa.
Ta fascynacja prostotą i tzw. uczciwym design’em, o któłrym Ive zawsze wspomina. Jest oparta na dziesięciu głównych zasadach design’u Dietera Rams’a:
Inspiracja Ive’a Rams’owskimi zasadami wybiega dalej ponad ich filozofie jednocześnie oddając hołd produktom stworzonym dekady temu. To dzieła z zakresu wzornictwa, które dziś są nadal świeże, a ich idee przetrwały próbę czasu.
Niektóre podobieństwa między projektami obydwu designer’ów są zagadkowe, a niektóre bardziej subtelne, ale posiadają korzenie, które pozwalają być produktom Apple nie tylko pięknymi w swej prostocie ale i bardzo bliskimi i przjaznymi dla ich użytkowników.
Kieszonkowe radio Braun - iPod
Głośnik Braun - iMac
Radio Braun T1000 i PowerMac G5/Mac Pro
via gizmodo.com